Translate

środa, 25 lipca 2012

#02 "Dreams are always to meet"

Mam nadzieję, że gdy skończę ten rozdział, następny będzie dłuższy i bardziej wciągający niż ten.  ;) Dzisiaj postaram się napisać 2 rozdziały. Ps.nie wiem czemu mi się jakoś dziwnie przestawiło na czarne tło pod litery ;/ 



~*~

Alison popatrzyła jak Cole znika na piętrze szkolnym. Westchnęła pod nosem. Mogła przeciągnąć ów rozmowę tak by potoczyła się po jej myśli. Niestety tak nie było. W tym momencie Ali zrozumiała, że nie wie jaką piosenkę będzie śpiewała wraz z Gwen na castingu. Natychmiast napisała do niej SMS'a: "Gwen, jaką my piosenkę mamy dzisiaj zaśpiewać?! Muszę się przecież jej nauczyć. Al ;*".
Dziewczyna zaciągnęła się "zapachem" potu i gumy od butów. Zarzuciła włosy do tyłu i ruszyła do domu, domu ciotki. Przez całą drogę zastanawiała się czego jej brakuje by Cole ją chciał. Jednak pytanie dążyło do kolejnego pytania, czyli czy inne dziewczyny zabujane w Cole'u muszą zadawać sobie to pytanie. Alison była strasznie wkurzona. Postanowiła znaleźć wymówkę by nie iść na casting. Jednak po chwili dostała wiadomość od Gwen : "Śpiewamy Call me maybe, przygotuj się,ale to przecież bardzo prosta piosenka, ja się nauczyłam w 3 godziny, ale naucz się całej, potem ci wyślę szczegóły Ali, ucz się, ucz ;p G. ;*".
Alison pokręciła delikatnie głową. Nie mogła zawieść swojej najlepszej koleżanki. Odpisała na wiadomość "Bd się uczyła jak tylko wrócę na chatę , przyjdę po ciebie o 16.30, bo wcześniej nie bd mogła. ;*". W odpowiedzi, po paru sekundach ujrzała słowo 'ok'. Uśmiechnęła się głupio do telefonu. Wyjęła klucze z torebki. Otworzyła dom. Westchnęła. Rzuciła torbę i od razu odpaliła laptopa którego zostawiła w kuchni, która połączona była z salonem. Szybko wpisała "call me maybe, karaoke". Była godzina 12.46. Dzisiejsze lekcje były najkrótszymi w całym tygodniu. Jednak do końca szkoły tylko 4 dni. Właściwie jeszcze 3 dni do szkoły. 2 godziny później, po intensywnej nauce tekst miała już wkuty w umysł. Idealnie. Po jakichś 25 minutach dostała wiadomość od Gwen: "ja śpiewam 1 zwrotkę, razem refren, ty 2 zwrotkę, razem refren, resztę śpiewam ja. pozdroo kochana ;*". Al wypuściła powietrze z ulgą. Rzuciła swojego Iphone'a między poduszki i włączyła telewizję. Zacisnęła dłoń na pilocie. Przeskakiwała z kanału na kanał nudząc się śmiertelnie.
Po około 10 minutach z powrotem wróciła przed ekran laptopa. Weszła na twittera ziewając. Przeglądała swoich parunastu obserwujących. Weszła na profil Gwen. Też nic ciekawego. Krążyła sobie po całym TT. W ostatniej chwili weszła na profil Gwen. Ona opublikowała post związany z programem. Ali weszła na stronę ów show. Gdy ujrzała wpis sprzed 13 minut przeraziła się. Wszystko zaczynało się wspaniale, ale kończąc co zesztywniała.
"Witajcie kochani! Dzisiaj ostatni casting do naszego programu, zapraszamy nasze duety od 10 do 22. Rzecz jasna będą z nami gwiazdy. Pewnie już się domyślacie ;). Będą oni jurorami dzisiejszych castingów. Po śpiewaniu będziecie mogli robić focie i brać autografy. Tak, to sam zespół 1D!". Alison o mało co nie zrzuciła laptopa ze stołu. Nienawidziła tego zespołu. Miała ochotę udusić Gwen. Zabić ją na oczach całego Londynu. Niestety stało się. Przeczesała nerwowo włosy i spojrzała na telewizor który wyświetlał ostatnie najważniejsze wydarzenia dnia. Nagle telefon Al zaczął dzwonić. Niechętnie zwlekła się z krzesła. Szukała phone'a na całe kanapie.Znalazła go dopiero gdy przypomniała sobie gdzie go zostawiła- między poduszkami. Zauważyła nieznany numer. Niepewnie odebrała.
- Halo.
- Hej, czy dodzwoniłem się do Alison Vander?
- Emm, tak, a co się stało?
- Właściwie nic specjalnego, z tej strony Cole.- po tych słowach Ali wręcz zamurowało. Najchętniej skakałaby ze szczęścia i nic więcej nie robiła.
- Fajnie. Skąd masz mój numer?
- Dała mi go Samantha, moja dziewczyna. Nie wiem skąd go miała.
- Yhm, a w jakiej sprawie dzwonisz?
- W dzień zakończenia szkoły urządzamy party z okazji zakończenia. U mnie w domu, a więc wpadniesz?
Świat Alison zwariował. Nie wiedziała co powiedzieć. Zamurowało ją to totalnie.
- Halo, Ali, jesteś tam?
A do tego użył jej zdrobnienia co w jego ustach wydawało się takie zadziorne jak i słodkie.
- Emm, tak, tak. Pewnie że przyjdę! O której?
- Nie wiem jeszcze, jutro powiem ci w szkole. To do zobaczenia Ali, cześć.
- Pa.
Alison odłączyła się i delikatnie odłożyła telefon. Po jakiejś sekundzie zaczęła piszczeć, skakać i robić bałagan wszędzie gdzie natrafiła sie okazja.
- Cole zaprosił mnie do niego na party!!! Taaaak!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz