Już niedługo do Polski, jak ja się cieszę! Pozdrawiam ;*
~*~
Nie masz nigdy pewności. Nie masz jej w żadnej sprawie. Podobno masz idealne życie, ale z dnia na dzień może zmienić się w koszmarne i beznadziejne. Tak może być, oczywiście że tak. Czy w 100 % jesteś pewna że każdy sekret jaki masz będzie tylko i wyłącznie twoim? Nie, na pewno nie. Alison Vander przy której nawet kamień staje się ciekawszy od samej All. Wszystko co znała przepadło. Nie zdziwcie się gdy zobaczycie jak płacze na przypadkowym przystanku autobusowym czy też jak płacze na schodach. Sprawa beznadziejna. Chcesz jej pomóc a jednocześnie nie możesz. Super prawda? No na pewno.
- Alison Tara Vander! Wstawaj natychmiast!- głos Vierry rozniósł się po całym domu. Kobieta ubrana w modne dżinsy, długą bluzkę, a raczej tunikę, marynarkę w pięknym miętowym odcieniu i w butach na wysokiej szpilce wołała swoją siostrzenicę. Jej makijaż był taki jak zwykle: podkład, lekki róż na policzkach, delikatnie pomalowane rzęsy, złote cienie do powiek i piękna, czerwona pomadka na ustach. W uszach miała kolczyki aż do ramion, a na szyi zawisnął złoty łańcuszek który idealnie się komponował. Jej bardzo długie, proste i czarne włosy leżały spokojnie na plecach. Na pewno szykowała się do pracy, a raczej już była wyszykowana.
- Alison, za godzinę musisz być już w szkole! Te ostatnie 4 dni wytrzymasz!- krzyknęła kobieta ponownie po czym wzięła kluczyki z blatu kuchennego i podrzuciła je wysoko do góry. Opadły w jej dłoń. Vierra wyszła pozostawiając małą karteczkę w kuchni z napisem "wrócę później niż zwykle. Vier". Po jakiejś minucie Aly usłyszała pisk opon. Samochód ciotki był wielkim hitem. Zawsze chciała nim pojeździć, ale bała się zapytać ciotki, chociaż wiedziała że odpowiedź będzie brzmiała "nie", bez żadnego zawahania i powiedzenia "a może jednak". Alis wyskoczyła wręcz z łóżka. Dzisiaj miała iść wraz z koleżanką na casting tuż po szkole. Jednak to Gwen miała występować, a Al kibicować jej. Miała ukazać się też gwiazda specjalna, co jakoś nie zrobiło większego wrażenia na blondynce, jak większość rzeczy. Przetarła lekko oczy i poszła do łazienki. Wzięła szybki prysznic, oczy wymalowała eyelinerem jak zwykle, nałożyła korektor, puder i wytuszowała rzęsy, ubrała czerwone rurki, bokserkę z nadrukiem etykiety Jack Daniels. Na stopy założyła conversy. Przeczesała swoje piękne i długie blond włosy po czym spojrzała na plan zajęć. Spakowała zeszyty do torby, książki miała w szkole. Zeszła na dół, zjadła jak najszybciej umiała płatki. Umyła zęby, "porwała" torbę i przeciągnęła się. Przed samym wyjściem wzięła swoją czarną bejsbolówkę. Założyła bluzę i wyjęła z niej klucze. Zamknęła dom i przełożyła torbę przez ramię. Podciągnęła rękawy, bo zrobiło jej się ciepło. Po około 10 minutach weszła do szkoły. Zdziwiła się widząc że wszyscy z uśmiechem się jej przyglądają. Wyglądała jak zwykle, więc o co mogło chodzić tym ludziom? Po chwili koło niej stanęła Gwen i uśmiechnęła się.
- I co? Gotowa by dzisiaj pójść na casting?- zapytała blondynka i odgarnęła włosy na plecy.
- Jasne, chcesz wiedzieć jaką piosenkę zaśpiewamy?
- MY?
- No, a ty nie wiedziałaś o tym? Występują tylko i wyłącznie 2 osoby.
- Zwariowałaś?! Nigdy nie zaśpiewam publicznie, mam głos jakby ktoś gwoździem...
- Oj daj spokój, jeśli się nie spodobasz odrzucą Cię i dalej przejdę ja, tak jest w tym programie, z 2 wybierają jedną osobę. Dlatego nazwa programu brzmi "1 z 2, śpiewajmy razem"
- Nie, ja przepraszam Cię Gwen, ale to dla mnie zbyt wielkie upokorzenie by śpiewać publicznie.
- Błaaaaaagam Cię Al! Proszę, proszę, proszę, proszę...
- No dobrze, ale już nigdy więcej nie naciągaj mnie na "takie coś". - Alison szepnęła i lekko się uśmiechnęła. Gwen rzuciła się na jej szyję ze szczęścia. Przytuliła blondynkę i w pośpiechu pobiegła do sali w której miała mieć lekcje ponieważ własnie zadzwonił dzwonek. Alison udała się do klasy w której miała odbyć się lekcja historii. Kolejne 4 lekcje minęły tak szybko że Al nie wiedziała że to już koniec lekcji na dzisiaj. Zdziwiła się i była przygnębiona. Właśnie skończyła WF. Trzymała w dłoni swoją torbę. Zarzuciła ją szybko na ramię. Otworzyła delikatnie drzwi od szatni, ale uderzyła kogoś. Poczuła że w coś uderzała. Wzięła głęboki oddech. Musiała znów komuś pomóc, bo nauczyciel siedział w swojej "norze". Wyszła z szatni i zamknęła drzwi. Zauważyła że na ziemi leży Cole- chłopak który podobał się jej od jakichś 2 lat. Mieszkał paręnaście domów dalej. Zawsze gdy go widziała miękły jej nogi. Był o rok starszy od All. Traktował ją jako koleżankę ze szkoły niż przyjaciółkę albo dziewczynę. Miał ciemne włosy, był wysoki, wysportowany i bardzo przystojny. Nie jednej dziewczynie się podobał. Niestety miał już dziewczynę, od jakichś 2 lat, miała na imię Samantha. Chodziła do naszej szkoły. Pracowała jako początkująca modelka. Z nią Al nie miała żadnych szans, a do tego była w równym wieku jak Cole. Mieli razem WF 2 razy w tygodniu, ale ona nigdy z nim nie pogadała. Dziwne, bo starsi z młodszymi w tej szkole raczej zajęć nie mają. Ale Al cieszyła się z tego co miała.
- Emm, przepraszam Cole.- szepnęła i wyciągnęła do niego swoją delikatną dłoń. Uśmiechnęła się ukazując dołeczki w policzkach, ale chłopak nawet na nią nie spojrzał.
- Skąd znasz moje imię?- nagle zapytał i uniósł lekko brew. Wyglądał tak seksownie, że blondynka najchętniej rzuciłaby się na niego i całowała. Zacisnęła lekko pięści.
- Obiło mi się kiedyś o uszy.- jak najszybciej wybrnęła i odwróciła się na pięcie by uniknąć konfliktu z Cole'm.
- Ty jesteś Alison, prawda?- zapytał. Alison w myślach "skakała" wręcz z radości.
- Tak, Alison. A skąd wiesz?- rzuciła przez ramię z uśmieszkiem.
- Po pierwsze obiło mi się o uszy, a po drugie twoja kumpela gada wszystkim ludziom w szkole, że idziecie razem śpiewać do jakiegoś programu.- powiedział cicho. Al wytrzeszczyła oczy. "Zabiję Gwen!", pomyślała i uśmiechała się nadal.
- Dobra, fajnie się gadało, ale muszę lecieć.- szepnął chłopak i minął Al, po czym wbiegł po schodach na górę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz