No cóż, oznacza to że to już part II. Teraz postaram się napisać tak jakoś nie wiem, inaczej, więcej?, bo mam pomysł i chciałam go umieścić w next rozdziale, ale stwierdziłam że tu będzie dobrze ;D Ps. już w POLSCE!
~*~
Alison spojrzała na Gwen, która tak się cieszyła, że nie dało się tego opisać. Skakała i piszczała. Spojrzała ze sceny na prowadzącego. Kazał im zejść, bo następni czekali. Ali zeszła ze sceny i podeszła do stanowiska jurorów. Pociągnęła lekko Gwen za rękę. Jednak ona na swojej poczuła czyjąś dłoń. Dłoń Harrego Styles'a. Dziwne uczucie. Nienawidziła ich a jednocześnie to że jej dotknął stworzyło w jej ciele dreszcz.
- Zostaw mnie.- warknęła i pociągnęła rękę w swoim kierunku wyrywając się. Chłopak popatrzył na nią z kpiącą miną i odwrócił się. Ali ponownie pociągnęła Gwen za rękę. Tym razem dziewczyna poszła za nią.
- Ej, a w ogóle jak wy się nazywacie?- zapytał Zayn.
- Ja jestem Gwen, Gwen Hudson, a to Alison, Alison Vander!- krzyknęła Gwen i zeszły ze sceny. Ali zmierzyła ich wzrokiem bardzo ostro. Do końca dnia siedziały u Alison w domu. żadna nowość, u Gwen nie można było siedzieć bo miała kuzynkę na głowie.
Kolejnego dnia Alison ubrała się bardzo podobnie. Zmieniła kolor bokserki i rurek na czarny. Szła niepewnie korytarzem. Zauważyła, że obok Gwen stoją sami chłopacy i rozmawiają z nią. Alison otworzyła swoją szafkę i wyjęła z niej książkę. Zatrzasnęła drzwi od szafki i grzebała chwilę przy torbie. Za sobą usłyszała stłumiony śmiech. Odwróciła się i zarzuciła włosy na plecy. Zauważyła, że środkiem korytarza szli Cole, Drake i Martin. Natychmiast przywarła do swojej szafki i zasłoniła twarz książką. Gdy ją opuściła przed sobą ujrzała swój obiekt westchnięć z jego koleżkami.
- Co ty, boisz się nas czy co?
- Emm, nie, ale nie mam czasu na rozmowy.- stwierdziła i chciała odejść, ale Cole zagrodził jej miejsce wyjścia ręką. Ali od zawsze marzyła by to zrobił.
- Dobra, czego ty chcesz?- zapytała i wbiła wzrok w ziemię.
- Przypomnieć ci o imprezie. Piątek, 19.30 do białego rana, mam nadzieję że wpadniesz.- wyszeptał i od razu się oddalił. Ali zagryzła wargę i od razu zauważyła Samanthę która całuje Cole'a. Ali najchętniej rozerwałaby ją na strzępy. Jednak opanowała emocje. Tylko parę dni i już nie będzie musiała oglądać tej idiotki. Wakacje. Nowy cel w życiu Al? Wątpię w to.
Tak minęły wszystkie dni. Kiedy Ali się obudziła był już piątek. Rozdanie świadectw, ale przede wszystkim impreza u Cole'a. Jego rodzice już wczoraj wyjechali na Majorkę by tam świętować rocznice ślubu. Dowiedziała się tego od Diany, koleżanki Samanthy.
Ali jak najszybciej się wyszykowała. Ubrała elegancki strój i poszła do szkoły by odebrać świadectwo. Udało jej się uzyskać świadectwo z wyróżnieniem. W jej szkole połowa osób je miała. Gdy Ali wraz z Gwen wchodziły do szkoły wszyscy szeptali do siebie. Żadna nowość. Poszły na salę gimnastyczną i tam obydwie otrzymały świadectwa. Po tej ceremonii wszyscy po prostu wrócili do domu.
- Ciociu! Mam świadectwo!- krzyknęła Ali i Vierra natychmiast wyrwała jej świstek z dłoni.
- Gratuluję mała, dzwon do rodziców.- powiedziała oddając jej papier. Alison wzięła laptopa i natychmiast zaczęła dobijać się na skypa rodziców. Po 10 razie odebrali.
- Córeczko, o co chodzi?- zapytała mama
- Mam świadectwo! Do tego z wyróżnieniem!- wykrzyczala. Przez kamerkę pokazała jej swój dokument. Mama usmiechnęła się i zawołała jej brata i tatę. wszyscy cieszyli się z jej sukcesu. Po godzinnej konwersacji dziewczyna zamknęła się w pokoju i zaczęła się szykować na imprezę.
Wybrała taki zestaw :
klik. Do tego pomalowała się ostro eyelinerem co zawsze jej się podobało. Spięła włosy w kok. Uśmiechnęła się sama do siebie. Po 19 wymknęła się z domu. Zostawiła ciotce wiadomość na komórce że wróci jutro. Cole siedział jej w głowie od rana. Gdy była blisko jego domu zauważyła światła i usłyszała muzykę. Uśmiechnęła się sama do siebie. Spojrzała na godzinę na telefonie. Była dokładnie 19.31. Drzwi od bramy do ogrodu otworzyła jej Samantha.
- Heej, Alison
- Ej, Sam, co się stało? Dlaczego płaczesz?
- Nieważne, wychodzę.- warknęła i ominęła blondynkę biegnąc w kierunku przystanku autobusowego. Ali obejrzała się za nią i tyłem weszła na teren posesji Cole'a. Rozejrzała się. Było już parę osób. Zapukała w drzwi do domu, a otworzył je gospodarz imprezy.
- Hej Ali, imprezka na dworze.
- Emm, ok.- Ali cofnęła się i poszła do ogrodu. Było tam juz więcej ludzi niż przed domem. Ogród był ogromny i znajdował się tuż za budynkiem. Zauważyła Gwen. Podeszła do niej i uścisnęła ją. Impreza zaczęła się rozkręcać około 20. Ali przebiła się przez tłum i pociągnęła Cole'a za sobą.
- Ejj, co jest młoda?
- Co się stało Sam?
- O jeny, zerwaliśmy.- powiedział od niechcenia i wrócił do tłumu. Ali przewróciła oczami. Około godziny 22 muzyka lekko ucichła ale nadal brzmiała. Jednak gdy Ali spojrzała w górę zaczęło kropić. Po minucie kompletnie się rozpadało. Wszyscy zaczęli zbierać picie i jedzenie i pakować się do domu Cole'a. Blondynka złapała płaszcz przeciwdeszczowy który lezał na stole, nie wiadomo dlaczego. Skierowała się do wyjścia z ogrodu. Gdy nagle ktoś ją zatrzymał. Strasznie padało a ona była już trochę zmoknięta. Ktoś obrócił ją w swoją stronę szarpiąc ją za rękę. To był Cole.
- Czego chcesz?- zapytała zirytowana Alison. Wszyscy siedzieli w domu i nie zwracali uwagi co się dzieję na zewnątrz. Chłopak nic nie powiedział i wpatrywał się w nią.
- Co?!- krzyknęła. On ponownie nic nie powiedział, ale teraz przyciągnął ją do siebie i przytulił ją. Deszcz coraz bardziej moczył ich ubrania. Ali najpierw chciała go odepchnąć, ale wtedy zrozumiała że to przecież Cole! Zawsze marzyła, żeby ją przytulił w romantycznej sytuacji. Ta była jednak prawie nierealna. Jednak po chwili Alison otrząsnęła się. To na pewno jakiś zakład! Odepchnęła go od siebie. On był zdziwiony jej zachowaniem.
- Nie jestem aż taką frajerką! Ta szopka jest bezcelowa!- krzyknęła. Odwróciła się ceremonialnie na pięcie i uniosła dumnie głowę. Postawiła pierwszy krok, ale Cole odwrócił ją ku sobie.
- Co?!- wrzasnęła. On przyciągnął ją do siebie i namiętnie pocałował dziewczynę. Ali czekała na tą chwilę od 2 lat.
Uniosła delikatnie kącik ust i odwzajemniła pocałunek. Jednak po chwili się od niego oderwała, bo usłyszała skrzypienie bramki która się właśnie otworzyła. W furtce stało 5 chłopaków. I to nie tych zwykłych- z osiedla, to sami chłopacy z One Direction. Ali przewróciła oczami i cofnęła się o krok. Nie wiedząc czemu. Deszcz siąpił niesamowicie. Blondynka chciała w tym momencie wtulić się w mokre ciało Cole'a.
- A co wy tutaj robicie?- zapytała niepewnie Ali i schowała się za Cole'm.
- No nie wiemy, twój kolega nas zaprosił, a właściwie nasz wspólny kolega.- stwierdził Harry i uśmiechnął się złośliwie.
I tak to było. Ali rozmawiała z Cole'm przez całą noc. Opowiedział jej o tym że zna chłopaków już bardzo długo, że zerwał z Samanthą bo go denerwowała. Jednak nie zapytał się Ali czy chciałaby być jego dziewczyną. Z resztą wiedziała, że już następnego dnia wszystko będzie już nieważne. Takie jest życie, ale i tak musiała niedługo opuścić posesję Cole'a. Wstała z sofy i ruszyła w kierunku wyjścia. Wiele gości już wyszło. Przestało padać jakieś 2 godziny temu, czyli około północy. Ali złapała się za głowę. Musiała przyznać że trochę wypiła, na co ciotka wcześniej wyraziła zgodę. Ledwo co wyszła z domu Cole'a. Kręciło jej się w głowie i to było straszne uczucie. Ale miała wakacje. Po chwili poczuła czyjąś dłoń na ramieniu. Ponownie przeszedł przez nią przyjemny dreszcz. Odwróciła się i ujrzała twarz Harrego. Nie zdziwiła się tym ani trochę.
- Puść mnie patałachu.- warknęła i zrzuciła jego dłoń.
- Spokojnie, odprowadzić cię do domu? Sądzę, że jeśli pójdziesz sama to przez to że się upijesz stracisz głowę i nie wrócisz do domu.
- Dobra, wolę wrócić cała, ale wątpię że wrócę zdrowa.- stwierdziła Ali. Szli tak w kompletnej ciszy. Czuła na sobie jego wzrok. Cały makijaż miała rozmazany przez deszcz. Dziwne, bo pamiętała drogę do swojego domu, choć była krótka i tak ciężko jej było sobie przypomnieć. Gdy stanęli przed jej domem Ali uśmiechnęła się widząc zapalone światło w biurze ciotki. Odwróciła się do chłopaka.
- Dzięki.- szepnęła i pocałowała go w policzek. On lekko się zaczerwienił czego nie widziała blondynka. Oddalił się szybko i w tajemniczy sposób. Dziewczyna wzdrygnęła ramionami i weszła do domu. Natychmiast zmyła resztki makijażu i w ubraniach w których była położyła się spać wykończona.